Książę i żebrak: okładka bajki

Książę i żebrak

Od 8 lat · 11 min słuchania

Na motywach: Mark Twain

Książę Edward i biedny Tom z londyńskiej uliczki wyglądają jak dwie krople wody. Dla zabawy zamieniają się ubraniami i nagle nikt już nie wierzy, kto jest kim. Edward poznaje biedę i prawdziwą przyjaźń z dzielnym Milesem, a Tom uczy się w pałacu, że król może być dobry. Na koniec wszystko wyjaśnia wielka pieczęć, którą Tom rozłupywał orzechy.

🎧 Posłuchaj początku
Pierwsza minuta nagrania z aplikacji: lektorka, muzyka i efekty.

Dawno temu, w wielkim i gwarnym Londynie, tego samego jesiennego dnia urodziło się dwóch chłopców. Jeden był synem króla Henryka i dostał na imię Edward. Drugi, Tom, przyszedł na świat w najbiedniejszej uliczce miasta, w rodzinie Cantych. Żaden z nich nie wiedział, że ten drugi w ogóle istnieje.

Książę Edward mieszkał w pałacu pełnym złotych sal. Miał nauczycieli, służących i kucharzy, którzy piekli dla niego najsmaczniejsze ciasta. Czasem jednak patrzył przez okno na miasto i zastanawiał się, dlaczego jedni mają tak wiele, a inni tak mało.

Tom mieszkał w ciasnej izbie z mamą, babcią i dwiema siostrami. Jego ojciec, Jan Canty, był człowiekiem gburowatym i surowym. Co rano wysyłał syna na ulicę, żeby prosił przechodniów o grosze, a wieczorem gderał, że chłopiec przyniósł za mało. Na szczęście za ścianą mieszkał stary ksiądz Andrzej. To on nauczył Toma czytać i opowiadał mu historie o królach i rycerzach.

Wieczorami, leżąc na sienniku, Tom marzył tylko o jednym. Chciał choć raz w życiu zobaczyć prawdziwego księcia.

Pewnego dnia nogi same zaniosły go pod bramę pałacu. Przycisnął twarz do krat, żeby lepiej widzieć, ale strażnik szorstko go odepchnął. Tom upadł na bruk i otarł sobie rękę.

- Zostawcie go! - zawołał ktoś z ogrodu.

To był sam książę Edward. Kazał otworzyć bramę i zaprosił Toma do swojej komnaty.

Chłopcy zjedli razem kolację i rozmawiali tak, jakby znali się od zawsze. Edward z zachwytem słuchał o kąpielach w rzece i zabawach w błocie, a Tom nie mógł oderwać oczu od aksamitnego kaftana księcia.

- Gdybym mógł choć raz go przymierzyć... - westchnął Tom.

- A ja chciałbym choć raz pobiegać boso - roześmiał się Edward. - Zamieńmy się!

Przebrali się i stanęli przed wielkim lustrem. Oniemieli. Obaj mieli jasne, kręcone włosy i ciemne oczy. Wyglądali jak dwie krople wody.

Wtedy Edward zauważył otartą rękę Toma. Zezłościł się, że strażnik tak potraktował dziecko, i postanowił natychmiast go zbesztać. Zanim wybiegł, wsunął coś ciężkiego i okrągłego do rękawicy starej zbroi stojącej w kącie. Była to wielka pieczęć królewska, którą ojciec dał mu na przechowanie.

Pobiegł do bramy, zapominając tylko o jednym. Miał na sobie podarte ubranie żebraka. Strażnik go nie poznał. Wypchnął chłopca na ulicę i zamknął bramę z hukiem.

Tak oto chłopcy zamienili się miejscami. Tom został w pałacu, a prawdziwy książę znalazł się na ulicy.

W pałacu nikt nie dostrzegł zamiany. Tom tłumaczył, że jest tylko biednym chłopcem z Londynu, ale dworzanie kiwali głowami i szeptali, że książę jest przemęczony. Przy kolacji Tom wypił wodę przygotowaną do mycia rąk, a orzechy chował do kieszeni na później. Stary, schorowany król Henryk westchnął tylko i kazał mu odpocząć.

Następnego dnia lord Hertford zapytał o wielką pieczęć królewską. Bez niej nie można było przypieczętować żadnego ważnego dokumentu. Tom nie miał pojęcia, o co chodzi.

Podobne bajki

Wszystkie bajki na dobranoc ›

BajkiKołysankiPoradnikPobierzEnglish