Lis i Bocian
Na motywach: Ezop
Ciepła bajka o Feliksie Lisie i Bernardzie Bocianie, którzy uczą się, że prawdziwa przyjaźń oznacza myślenie o innych tak, jak chciałoby się, żeby myślano o nas.
Za siedmioma lasami, przy małym srebrnym stawie, mieszkał rudy Feliks Lis. Miał kudłaty ogon, błyszczące oczy i bardzo, bardzo duże poczucie humoru.
Pewnego dnia postanowił zaprosić na obiad swojego sąsiada - Bernarda Bociana, który mieszkał na wysokim słupie przy wiejskiej drodze.
- Przyjdź do mnie jutro na zupę! - zawołał Feliks wesoło. - Ugotowałem pyszną zupę grzybową!
- Z wielką chęcią! - odrzekł Bernard, klepiąc z radości dziobem.
Nazajutrz bocian przyleciał punktualnie. Na stole stały dwa płaskie talerze, z których unosił się pachnący parą rosół.
Feliks wciągnął zupę jednym haustem i oblizał wąsy.
- Pyszne! A ty czemu nie jesz, Bernardzie?
Bocian smutno wpatrywał się w talerz. Jego długi, cienki dziób zupełnie nie nadawał się do jedzenia z płaskiego naczynia. Mógł tylko powąchać zupę, ale ani kropelki nie zdołał wypić.
- Dziękuję za zaproszenie - powiedział uprzejmie - choć przyznam, że wróciłem do domu bardzo głodny.



