Miś idzie do przedszkola
Ciepła opowieść o małym Misiu, który boi się pierwszego dnia w przedszkolu, ale dzięki „magicznemu całusowi” od mamy i nowemu koledze Puszkowi odkrywa, że odwaga może być cicha, a przyjaźń zaczyna się od jednego pytania.
Pewnego ranka Miś obudził się wcześniej niż zwykle. W pokoju było jeszcze trochę szaro od nocy, ale serce Misia już świeciło jak latarka. To miał być jego pierwszy dzień w przedszkolu.
Zjadł śniadanie, choć miód smakował inaczej niż zawsze. Nie dlatego, że był gorszy. Po prostu w brzuszku kręciły się małe, nieśmiałe motylki.
- Mamusiu… a co, jeśli inne misie nie będą chciały się ze mną bawić? - zapytał tak cicho, jakby bał się, że pytanie spadnie na podłogę i zrobi hałas.
- Wiesz co? Mam dla ciebie coś specjalnego - powiedziała mama i pocałowała Misia w łapkę.
- To jest magiczny całus. Kiedy będziesz tęsknił, przyłóż łapkę do serca. Tam będzie czekało moje „kocham cię”.
Miś spojrzał na łapkę. Wyglądała zwyczajnie… ale czuł, jakby w środku mieszkało małe, ciepłe światełko.
Przed przedszkolem stało już dużo misiów: małych i dużych, brązowych, szarych, kremowych. Niektóre trzymały rodziców bardzo mocno, jakby bały się, że wiatr je porwie. Inne biegały po chodniku, sprawdzając, czy ich śmiech jest dziś wystarczająco głośny.
Miś też ścisnął mamę za łapę.
W drzwiach pojawiła się Pani Jeżowa. Miała miły uśmiech, a kolce ułożone tak schludnie, jakby każdy wiedział, gdzie ma być.
- Witajcie, kochane misie! - zawołała.
- Dzisiaj czeka nas dzień pełen niespodzianek.
Mama kucnęła obok Misia.
- Wrócę po ciebie zaraz po podwieczorku.
- Kocham cię, mój dzielny Misiu.
Miś przełknął gulę w gardle, ale przypomniał sobie o magicznym całusie. Przyłożył łapkę do serca i poczuł ciepło, jakby ktoś przykrył go miękkim kocykiem od środka.
- Kocham cię, mamusiu - szepnął.



