Muchy samochwały
Na motywach: Maria Konopnicka
W malutkiej gospodzie pod gruszą pan Chomik dolewa miodu muchom, a te przechwalają się jedna przez drugą, że żaden pająk im niestraszny. Tylko najmniejsza Kropka patrzy w ciemny kąt, gdzie ktoś cierpliwie snuje nić. Wesoła opowieść na motywach wiersza Marii Konopnickiej o tym, że kto mniej gada, a więcej patrzy, ten wie, co dzieje się dookoła.
Na skraju łąki, pod korzeniem starej gruszy, stała malutka gospoda. Prowadził ją pan Chomik, okrągły i wąsaty, w czerwonym żupanie z mosiężnymi guzikami. Na półkach stały dzbany z miodem lipowym, gryczanym i akacjowym, a na stołach paliły się świeczki nie większe od ziarnka grochu.
Pewnego letniego wieczoru do gospody przyfrunęły dwie muchy, kuma Bzyka i kuma Brzęczka. Usiadły przy stole najbliżej miodu, podparły się łapkami nad pełnymi kuflami i zaczęły popijać.
- Panie Chomiku, jeszcze miodu! - zabrzęczała Bzyka.
Pan Chomik podwinął rękaw żupana i dolał miodu do dzbana. A muchy, im dłużej piły, tym głośniej się przechwalały.
- Żebyś, kumo, wiedziała - zaczęła Bzyka - ile ja już pajęczyn narwałam! Lecę sobie, a tu sieć. Raz skrzydełkiem i po sieci!
- Moja kumo jedyna! - zaśmiała się Brzęczka. - Czy mi pająk nowina? Śmiech mnie bierze. Pająk! Także mi zwierzę!
Do stołu przysiadły się trzy kolejne muchy: Złotka, Bzyczka i najmniejsza z nich, Kropka. One też chciały się pochwalić.
- A ja trzem pająkom naraz poradzę! - pisnęła Złotka.
- A ja pająka nastraszę samym bzyczeniem! - dodała Bzyczka.
Tylko mała Kropka nic nie mówiła. Siedziała cichutko i patrzyła w ciemny kąt gospody, bo coś tam mrugało. Raz, drugi i trzeci.



