Muzykanci z Bremy: okładka bajki

Muzykanci z Bremy

Od 3 lat · 6 min słuchania

Na motywach: Bracia Grimm

Czworo starych zwierząt, osioł, pies, kot i kogut, ucieka przed swoimi właścicielami, którzy chcieli się ich pozbyć. Zwierzęta postanawiają zostać muzykantami w Bremie, ale po drodze napotykają dom pełen zbójców.

🎧 Posłuchaj początku
Pierwsza minuta nagrania z aplikacji: lektorka, muzyka i efekty.

Pewien wieśniak miał osła, który przez długie lata dźwigał worki do młyna, wreszcie jednak siły jego wyczerpały się i nie był już zdolny do pracy. Pan jego począł więc przemyśliwać nad tym, jak by się go pozbyć, ale osioł zmiarkował, skąd wiatr wieje, i uciekł w stronę miasta Bremy. Tam, myślał, będzie mógł zostać muzykantem.
Kiedy już uszedł spory kęs drogi, ujrzał psa myśliwskiego, który leżał na drodze i dyszał ciężko.
- Czego tak dyszysz, łapaczu?
- Ach - odparł pies - stary jestem i nie nadaję się już do polowania, toteż pan mój chciał mnie zastrzelić, ale uciekłem; jakże teraz zarobię na chleb?
- Wiesz co? - rzekł osioł - idę właśnie do Bremy, aby zostać muzykantem, chodź ze mną i chwyć się także tego zawodu. Ja będę grał na lutni, ty zaś bić będziesz w bęben.
Pies zgodził się i ruszyli razem w drogę.

Po pewnym czasie ujrzeli kota, siedzącego na drodze z miną strapioną.
- No, cóż to się tobie stało, stary wąsaczu?
- O, źle, źle na świecie! - odparł kot - stary już jestem, zęby mi stępiały i wolę leżeć za piecem niż uganiać się za myszami, toteż pani moja chciała mnie utopić, ale uciekłem i teraz nie wiem, co począć.
- Chodź z nami do Bremy, znasz się przecież na kocie muzyce, zostaniesz więc jak i my muzykantem.
Kot zgodził się i wszyscy troje ruszyli dalej.

Po pewnym czasie zbiegowie nasi przechodzili koło zagrody chłopskiej. Na wrotach siedział kogut i piał, co siły.
- Cicho bądź, bo uszy puchną! - rzekł osioł - czego się tak drzesz?
- Muszę dobrą pogodę przepowiedzieć, bo nasza pani uprała koszulki Pana Jezuska i musi je wysuszyć; a jutro będą goście i gospodyni kazała służącej ugotować ze mnie rosół, gdyż jestem już stary i niedołężny. Krzyczę więc, co sił, póki mi jeszcze życia starczy.
- E, rycerzu z czerwonym pióropuszem - rzekł osioł - chodź lepiej z nami, idziemy do Bremy, aby zostać muzykantami, a ty masz dobry głos i mógłbyś przyłączyć się do naszej orkiestry. Na śmierć zawsze masz jeszcze czas.
Kogutowi spodobał się ten pomysł i czworo muzykantów ruszyło razem w dalszą drogę.

Ale do miasta było daleko, toteż noc zaskoczyła ich w lesie. Osioł i pies legli pod wielkim drzewem, kot zaś i kogut usadowili się na gałęziach, kogut oczywiście na samym wierzchołku drzewa, gdzie czuł się najbezpieczniej. Zanim zasnął, rozejrzał się jeszcze raz dokoła i zdało mu się, że widzi światełko, migoczące przez gałęzie. Zawołał więc do towarzyszy, że w pobliżu znajduje się z pewnością dom, gdyż widać światełko.
- Musimy zaraz udać się tam - rzekł osioł - nocleg w lesie wcale nie jest miły.
Pies dodał, że kilka kości i kawałek mięsa byłyby bardzo na miejscu. Udali się zatem w drogę ku światełku i po chwili ujrzeli oświetlone okno domu zbójeckiego. Osioł jako największy zbliżył się do okna i zajrzał do izby.
- Cóż tam widzisz, siwku?
- Co widzę? - odpowiedział osioł - stół zastawiony najlepszymi potrawami i napojami, a zbójcy siedzą dokoła i ucztują.
- To by było coś dla nas! - westchnął kogut.
- Tak, tak! Ach, gdybyśmy to my siedzieli przy stole! - rzekł osioł.

Podobne bajki

Wszystkie bajki na dobranoc ›

BajkiKołysankiPoradnikPobierzEnglish