Sprzeczka w pracowni malarza Werniksa: okładka bajki

Sprzeczka w pracowni malarza Werniksa

Od 3 lat · 7 min słuchania

W pracowni malarza Werniksa trzy farby, Niebieska, Czerwona i Żółta, kłócą się, która z nich jest najważniejsza. Stary, kudłaty Pędzel ma już tego dość. Kiedy Werniks siada do obrazu z pomarańczami, limonkami i kiwi, farby odkrywają, że dopiero razem tworzą zieleń, pomarańcz i brąz. Ciepła bajka o współpracy i mała lekcja mieszania kolorów na dobranoc.

🎧 Posłuchaj początku
Pierwsza minuta nagrania z aplikacji: lektorka, muzyka i efekty.

Było późne popołudnie i w pracowni malarza Werniksa pachniało drewnem, olejem lnianym i herbatą z cytryną. Przez wysokie okno wpadało złote światło, a na półkach stały słoiki pełne pędzli, stare ramy i gliniany dzbanek z suszonymi kwiatami.

Na stole leżało drewniane pudełko z farbami. Mieszkały w nim trzy tubki: Niebieska, Czerwona i Żółta. Obok, w słoiku, drzemał stary Pędzel z kudłatą, rozczochraną głową.

Ale tego popołudnia w pudełku nikt nie drzemał. Farby się kłóciły.

- Ja jestem najważniejsza - oznajmiła Niebieska i wyprostowała się tak, że aż zaskrzypiała jej nakrętka. - Werniks uwielbia malować niebo, które przegląda się w jeziorze. A jego narzeczona ma niebieskie oczy. Jak bez mnie namalowałby jej portret?

- Bzdury! - prychnęła Czerwona. - Werniks najbardziej lubi polne maki. I truskawki. I czerwone jabłka. Beze mnie jego obrazy byłyby smutne jak deszczowy poniedziałek!

- A te maki to niby gdzie kwitną? - zachichotała Żółta. - W zbożu! Kilka czerwonych kropek w ogromnym złotym łanie, też mi coś. A słońce? Kto maluje słońce, co?

Kłóciły się coraz głośniej. Nakrętki podskakiwały, tubki przepychały się w pudełku, a farby wymyślały sobie nawzajem od zarozumialców.

Stary Pędzel otworzył jedno oko i westchnął tak, że zafalowało mu całe kudłate włosie.

- Ech, dajcie spokój. Jesteście kolorami podstawowymi. Każda z was jest tak samo ważna.

- Nieprawda! - krzyknęły wszystkie trzy naraz.

- To może spojrzycie choć raz wyżej swojej nakrętki? - mruknął Pędzel. - Zobaczcie, co Werniks chce dziś namalować.

Farby wychyliły się z pudełka. Na środku stołu, na białej serwetce, leżały owoce: okrągłe pomarańcze, zielone limonki i włochate kiwi.

Zrobiło się bardzo cicho.

- Ale tu nie ma nic niebieskiego - szepnęła Niebieska.

- Ani czerwonego - dodała Czerwona.

- Ani żółtego - jęknęła Żółta. - A nie ma wśród nas ani pomarańczowej, ani zielonej, ani brązowej farby. Czyżby Werniks chciał kupić nowe farby?

Podobne bajki

Wszystkie bajki na dobranoc ›

BajkiKołysankiPoradnikPobierzEnglish