Szewc i krasnoludki: okładka bajki

Szewc i krasnoludki

Od 3 lat · 9 min słuchania

Na motywach: Bracia Grimm

Szewcowi Józefowi zostaje skóra tylko na jedną parę butów. Kroi ją wieczorem, a rano znajduje na stole gotowe, przepiękne buty. Kto szyje nocą w jego warsztacie? Józef i Zofia chowają się przy świeczce i widzą dwa malutkie krasnoludki, Guzika i Naparstka. Ciepła, zimowa baśń braci Grimm o dobroci, wdzięczności i prezentach, z sennym zakończeniem.

🎧 Posłuchaj początku
Pierwsza minuta nagrania z aplikacji: lektorka, muzyka i efekty.

Dawno temu, w małym miasteczku, przy krętej uliczce wyłożonej kamieniami, stał niski dom z zielonymi okiennicami. Mieszkał w nim szewc Józef ze swoją żoną Zofią. Józef był dobrym szewcem. Jego buty nigdy nie przeciekały, nie uwierały i służyły latami. Ale czasy były trudne, klientów ubywało i w warsztacie robiło się coraz ciszej.

Pewnego jesiennego wieczoru, kiedy za oknem padał drobny deszcz, Józef wyjął z szafy ostatni kawałek skóry. Wystarczało go akurat na jedną parę butów.

- Skroję je dziś, a uszyję jutro rano - powiedział do Zofii. - Na więcej i tak nie mamy.

Rozłożył skórę na stole, obrysował kredą dwie podeszwy i powoli, starannie wyciął wszystkie kawałki nożycami. Potem zgasił lampę, pocałował żonę w czoło i poszedł spać, a pocięta skóra została na stole w ciemnym warsztacie.

Rano Józef zszedł na dół i stanął jak wryty. Na stole stała para gotowych butów. Szwy były równe i drobniutkie, jakby wyszywane igłą do haftu, a skóra lśniła jak kasztan prosto z łupiny. Nie było w nich ani jednego krzywego ściegu.

- Zofio! - zawołał cicho. - Chodź i zobacz!

Zofia obejrzała buty ze wszystkich stron i pokręciła głową. Żadne z nich nie umiało szyć tak pięknie.

Jeszcze tego samego ranka do warsztatu zajrzała pani w niebieskim płaszczu. Gdy tylko zobaczyła buty, przymierzyła je i uśmiechnęła się szeroko. Pasowały jak ulał. Zapłaciła tyle, że Józefowi starczyło na skórę na dwie pary butów i jeszcze na świeży chleb.

Wieczorem Józef skroił dwie pary i znowu poszedł spać. A rano na stole stały cztery buty, równe jak spod igły mistrza. Klienci przychodzili jeden po drugim, a każdy wychodził zadowolony. Za zarobione pieniądze Józef kupił skórę na cztery pary. I tak było co noc. Wieczorem szewc kroił, a rano znajdował gotowe buty. Wkrótce w warsztacie znów pachniało nową skórą, a na półkach zrobiło się tłoczno.

Kiedy nadeszła zima i na szybach pojawiły się pierwsze lodowe kwiaty, Zofia usiadła przy piecu i powiedziała:

- Józefie, ktoś nam pomaga każdej nocy, a my nawet nie wiemy kto. Może dziś nie pójdziemy spać i sprawdzimy?

Tak też zrobili. Zostawili na stole pocięte kawałki skóry, zapalili jedną małą świeczkę i schowali się w kącie za wiszącymi płaszczami. Zegar na ścianie tykał powoli. Raz, dwa, raz, dwa.

Podobne bajki

Wszystkie bajki na dobranoc ›

BajkiKołysankiPoradnikPobierzEnglish