Trzy małe świnki
Na motywach: Baśń angielska
Kluska, Pyza i Tosia, trzy małe świnki, budują własne domki. Kluska stawia dom ze słomy, Pyza z drewna, a Tosia cegła po cegle wznosi mocny ceglany domek. Kiedy z lasu przychodzi głodny wilk i zaczyna dmuchać i chuchać, siostry przekonują się, czyja praca była najmądrzejsza. Klasyczna bajka o cierpliwości i siostrzanej przyjaźni, z ciepłym zakończeniem przy kominku.
Na skraju zielonej łąki, tam gdzie zaczynał się ciemny las, mieszkała mama świnka z trzema córeczkami. Najstarsza nazywała się Kluska, średnia Pyza, a najmłodsza Tosia. Pewnego wiosennego ranka mama ucałowała je w różowe ryjki i powiedziała:
- Jesteście już duże. Czas, żeby każda z was zbudowała sobie własny domek. Tylko pamiętajcie, budujcie mądrze, bo w lesie mieszka wilk.
Kluska poszła pierwsza. Na polu za stodołą leżały wielkie snopy złotej słomy, które szeleściły na wietrze.
- Słoma jest lekka i miękka - ucieszyła się Kluska. - Postawię domek do obiadu, a potem będę się bawić do wieczora!
I rzeczywiście, zanim słońce stanęło wysoko, słomiany domek był gotowy. Kluska położyła się przed nim na trawie i patrzyła na płynące chmury.
Pyza poszła do brzozowego zagajnika. Zebrała suche gałęzie i stare deski, które zostawił drwal, i zaczęła stukać młotkiem.
- Drewno jest mocniejsze niż słoma - mruczała pod nosem. - A nie trzeba się przy nim aż tak napracować.
Pod wieczór drewniany domek stał gotowy, trochę krzywy, ale całkiem porządny. Pyza zjadła kolację i poszła spać.
Tosia długo się zastanawiała. Potem pożyczyła od sąsiada taczkę i zaczęła wozić czerwone cegły. Układała je jedną na drugiej i smarowała zaprawą, cegła po cegle, rząd po rzędzie. Pracowała przez wiele dni. Siostry zaglądały do niej przez płot i wołały:
- Tosiu, chodź się bawić! Po co ci tyle roboty?
- Chcę mieć dom, w którym będzie mi bezpiecznie - odpowiadała Tosia i dalej układała cegły.
Wreszcie postawiła ostatnią cegłę na kominie, wstawiła grube dębowe drzwi i zawiesiła w oknach kraciaste firanki. Domek był mały, ale mocny jak skała.
Pewnego wieczoru z lasu wyszedł wilk. Był szary, kudłaty i bardzo, bardzo głodny. Burczało mu w brzuchu tak głośno, że aż ptaki zamilkły na gałęziach. Najpierw zapukał do słomianego domku.
- Świnko, świnko, wpuść mnie do środka - zawołał słodkim głosem.
- Ani mi się śni! - pisnęła Kluska.
- To dmuchnę i chuchnę, i twój domek rozwieję! - zawarczał wilk.



