Zegar, który obudził krainę
W cichej krainie pojawia się tajemniczy tykający zegar, który budzi w sercach mieszkańców radość i chęć do tańca. Bajka o tym, że dźwięk i rytm nadają życiu wyjątkowy sens.
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, leżała kraina, gdzie panowała zawsze cisza.
Nie była to zła cisza. Kwiaty kwitły tam po cichu, rzeka płynęła bez szumu, a ptaki machały skrzydłami, nie wydając ani jednego dźwięku. Mieszkańcy chodzili na palcach, uśmiechali się do siebie i myśleli, że tak właśnie musi wyglądać spokój.
Pewnego ranka, gdy słońce wstawało nad cichymi pagórkami, na środku rynku pojawił się zegar.
Nikt nie wiedział, skąd przyszedł. Był wysoki, drewniany, z tarczą koloru miodu i złotymi wskazówkami. A przede wszystkim - tykał.
Tyk. Tak. Tyk. Tak.
Mieszkańcy zatrzymali się zaskoczeni. Mała Zosia podeszła pierwsza i przechyliła główkę.
- Co to za dźwięk? - szepnęła.
Stary Pan Bartłomiej przykucnął obok niej i nasłuchiwał.
- To rytm - odrzekł cicho. - Jak bicie serca.
Tyk. Tak. Tyk. Tak.
I nagle stała się dziwna rzecz. Noga Zosi sama zaczęła stukać w ziemię. Raz, dwa. Raz, dwa. Potem ramiona się uniosły i zanim zdążyła pomyśleć, zakręciła się w miejscu.
- Tańczę! - zawołała ze śmiechem. - Nigdy wcześniej nie tańczyłam!



