Kołysanka dla Dębu
Stary Dąb co wieczór śpiewał kołysanki wszystkim zwierzątkom w lesie. Pewnej jesiennej nocy stracił głos i wtedy to zwierzątka zaśpiewały dla niego.
W samym sercu magicznego lasu stał stary, mądry Dąb.
Miał sękatą korę, rozłożyste gałęzie i głos ciepły jak herbata z miodem. Co wieczór, gdy słońce chowało się za wzgórzem, Dąb brał głęboki oddech i zaczynał śpiewać.
Sowy wtulały głowy pod skrzydła. Jeże zwijały się w kulki. Sarenki kładły się na miękkiej trawie. Króliczki wtulały się w swoje nory. I wszyscy zasypiali spokojnie, kołysani jego głosem.
Aż pewnej jesiennej nocy coś poszło nie tak.
Dąb otworzył usta - i nie wyszedł z nich żaden dźwięk. Tylko cichy szmer wiatru w liściach.
- Och - szepnął Dąb smutno - straciłem głos.
Las zamilkł. Zwierzątka czekały. Minęła chwila, potem druga. Sowa Hildegarda zmrużyła wielkie oczy.
- Dlaczego nie śpiewasz? - zapytała.
- Nie mogę - odpowiedział Dąb ledwo słyszalnie. - Przepraszam was, moje drogie.
Nikt tej nocy nie mógł zasnąć. Jeż Bolek wiercił się pod liśćmi. Sarenka Łania wzdychała. Króliczek Piotruś mrugał smutno oczkami.
Aż Hildegarda powiedziała cicho:
- Dąb zawsze śpiewał dla nas. Może teraz my zaśpiewamy dla niego?



