Luna i Przyjaciel Cień
Ciepłe światło świetlika Luny rozjaśnia pokój, gdy nadchodzi noc. Pod łóżkiem pojawia się Cień, ale w tej bajce nie straszy, tylko prosi, by go poznać. To spokojna, kojąca opowieść na dobranoc o oswajaniu ciemności, odwadze i zasypianiu z uśmiechem.
Kiedy w pokoju robi się bardzo cicho, a dzień powoli zasypia, wszystko wygląda trochę inaczej. Zasłony stają się miękkie jak chmurki. Na ścianie migoczą długie smugi światła z latarni za oknem. Tego wieczoru w swoim łóżku leżał mały Staś. Miał na sobie ulubioną piżamę w gwiazdy i był już prawie gotowy do snu… prawie. Mama zgasiła lampkę. W kącie zrobiło się ciemniej. Staś przytulił kołdrę aż pod samą brodę.
- Mamo… a jak w nocy coś się rusza?
Mama usiadła na brzegu łóżka i pogłaskała go po włosach.
- W nocy wszystko odpoczywa, Stasiu. Nawet dźwięki. Nawet kurz. Nawet cienie.
Staś spojrzał pod łóżko. Tam, w mroku, leżała ciemna plama. Trochę większa niż zwykle. Wtedy na stoliku nocnym coś zamigotało. To był słoiczek, a w słoiczku mieszkała Luna, malutki świetlik o złotych skrzydełkach. Luna rozświetliła słoik ciepłym, miodowym blaskiem.
- Dobry wieczór, Stasiu - powiedziała cichutko. - Widzę, że noc przyszła do twojego pokoju.
Staś skinął głową.
- Widzę cień - szepnął.
- Och, cień… - Luna pochyliła się w słoiczku, jakby chciała lepiej spojrzeć. - Cienie czasem boją się tak samo jak dzieci.
- Cień… się boi?
- Tak. Bo nikt go nie pyta, kim jest. Wszyscy tylko patrzą i myślą: o nie! A on chciałby powiedzieć: hej, to tylko ja.
Staś patrzył na ciemną plamę. Nie podskakiwała. Nie warczała. Leżała cicho. Jak kocyk z nocy.
- To… mogę go zapytać?
- Możesz. Ale najpierw zrobimy Szept Odwagi.
Luna zaświeciła odrobinę jaśniej.
- Połóż rączkę na brzuszku. Czujesz?
Staś położył dłoń pod kołdrą.
- Wdech nosem… powoli… jakbyś wąchał ciepłe kakao.
Staś wciągnął powietrze.
- I wydech buzią… jeszcze wolniej… jakbyś chciał zdmuchnąć piórko, ale żeby nie odleciało daleko.
Kołdra lekko się uniosła i opadła.
- Brawo. Zróbmy to trzy razy. Trzy to liczba spokojnych nocy.
Staś powtórzył. Raz. Drugi. Trzeci. Ramiona zrobiły mu się lżejsze.
- A teraz możesz powiedzieć do Cienia jedno zdanie. Najprostsze.
Staś przełknął ślinę.
- Cieniu… kim jesteś?



