Jaś i Magiczna Fasola
Na motywach: Baśń angielska
Biedny chłopiec Jaś zamienia ostatnią krowę rodziny na magiczne ziarnko fasoli. Wyrasta z niego ogromny pęd sięgający nieba, gdzie Jaś odkrywa chatę siedmiogłowego smoka z cudowną kurą znoszącą złote jaja. Czy uda mu się przechytrzyć potwora i uratować swoją rodzinę od nędzy?
Dawno, dawno temu, za siódmą górą i siódmą rzeką żyła sobie pewna biedna kobieta. Miała niedużego synka o imieniu Jaś, a w całym gospodarstwie jedną małą krowę.
I oto nadszedł taki dzień, że oboje nie mieli już nic do jedzenia i nie było innej rady, jak ta, by pogonić krowę na targ i sprzedać ją. Rzekła więc matka do syna:
- Wstań Jasiu jutro o świcie i pognaj naszą krówkę na targ. Tylko uważaj i dobrze ją sprzedaj, żebyśmy na tym nie stracili.
Następnego ranka chłopiec popędził krowę na targ. Prędko znalazł tam kupca i jeszcze prędzej dobił z nim targu. Wymienili się tym co mieli. Jaś oddał krowę, a w zamian otrzymał ziarnko fasoli.
Po powrocie do domu zaraz pokazał matce, co dostał. Matka zapłakała gorzko z żalu, że syn oddał krowę za jedną mizerną fasolkę. Chłopiec pocieszał jak mógł.
- Nie smuć się, Mamusiu, ten stary człowiek, co wziął naszą krowę powiedział mi, że jeszcze dziś wieczorem powinienem posadzić fasolkę, a wkrótce przekonam się, co z tego będzie.
Zaraz też chłopiec rozejrzał się po małym ogródku, szukając najodpowiedniejszego miejsca dla fasolki. Postanowił posadzić ją tuż pod oknem, by móc na nią patrzeć i czekał niecierpliwie, co będzie dziać się dalej.
Przy wieczorze nie mógł przełknąć ani kęsa. Zmęczony i pełen oczekiwania położył się do łóżka.
Rankiem, gdy tylko się obudził, skoczył do okna i ujrzał, że jego fasolka wykiełkowała. Wychylił się z okna, ale nie zdołał dostrzec końca wychodzącego z ziemi pędu. Wyszedł z chaty, przyjrzał się fasoli, ale nic nie mógł zrozumieć. Na próżno wpatrywał się w roślinę, bo i teraz nie mógł dojrzeć jej końca. Przywołał matkę i powiedział:
- Zobacz Mamusiu, jak wysoko sięga fasolka. Muszę wdrapać się aż do jej końca.
Matka bała się o syna, prosiła więc, aby tego nie robił, ale mimo to chłopiec, jak postanowił, tak i uczynił.
Koło południa Jaś zaczął wspinać się po pędzie fasoli w górę. Wspinał się, wspinał i był już tak wysoko, że aż dostawał zawrotu głowy. Wtem, zupełnie nieoczekiwanie uderzył głową o sklepienie nieba. Ciekawie rozejrzał się dokoła. W sklepieniu tym zauważył mały otwór. Zajrzał tam i dostrzegł w oddali coś jasnego. Zebrał całą odwagę i wśliznął się przez otwór. Niedaleko miejsca, gdzie się znajdował, stała mała chatka.
- Teraz i tak już prawie noc, pójdę, poproszę tu o nocleg, a jutro wrócę do domu - pomyślał.
W chatce spotkał kobietę, która na jego widok krzyknęła zdumiona:
- Czego tu szukasz chłopcze? Mój mąż jest siedmiogłowym smokiem. Jeśli cię tu zobaczy, natychmiast cię pożre.
- Och! - wykrzyknął przerażony Jaś i błagał gospodynię, aby zechciała go ukryć, bo bardzo boi się smoka.
Gospodyni zrobiło się żal chłopca. Zgodziła się, a nawet zapytała:
- Może jesteś głodny?
- Och tak! Od wczoraj nic nie jadłem.
Gospodyni nakarmiła więc zgłodniałego chłopca, a on szczerze podziękował jej za dobroć.
- A teraz chodź, ukryję cię, bo mój mąż niebawem wróci do domu. Jeśli zobaczy, że tu jesteś, zabije nas oboje.
Wreszcie przyszło jej na myśl, że dobrze byłoby wtoczyć wielką misę do izby, wstawić ją pod łóżko i ukryć pod nią chłopca.



