Ołowiany Żołnierzyk: okładka bajki

Ołowiany Żołnierzyk

Od 5 lat

Na motywach: Hans Christian Andersen

Wzruszająca bajka o miłości i oddaniu. Ołowiany żołnierzyk z jedną nogą zakochuje się w papierowej tancerce. Przeżywa niebezpieczne przygody: spada z okna, płynie rynsztokiem, zostaje połknięty przez rybę. Los sprawia, że wraca do domu, ale tragiczny finał łączy go na zawsze z ukochaną tancerką w płomieniach pieca.

Było sobie pewnego razu dwudziestu pięciu ołowianych żołnierzy; wszyscy byli braćmi, bo wszyscy powstali z jednej starej łyżki. Broń trzymali na ramieniu, a głowy sztywno; mundury mieli wspaniałe, czerwone i niebieskie.
- Ołowiane żołnierzyki!

To były pierwsze słowa, które doszły do ich uszu, gdy otworzyła się pokrywka pudełka, w którym leżały. Tak zawołał pewien mały chłopczyk, klaszczący przy tym w ręce; dostał on żołnierzy w dniu swych urodzin i właśnie ustawił ich na stole. Żołnierze byli zupełnie podobni do siebie i tylko jeden jedyny był trochę inny: miał tylko jedną nogę, gdyż ulano go na ostatku i nie starczyło już ołowiu. Pomimo to stał tak samo pewnie na jednej nodze, jak inni na dwóch i właśnie ten żołnierz bez nogi wyróżniał się najbardziej.

Na stole, gdzie ustawiono żołnierzy, stało dużo innych zabawek, ale najbardziej rzucał się w oczy śliczny, papierowy zamek; przez maleńkie okienko można było zajrzeć do środka. Przed zamkiem stały małe drzewa, naokoło małego lusterka, które miało naśladować jezioro; łabędzi z wosku pływały po tym jeziorze i odbijały się w jego tafli. Wszystko to było prześliczne; ale najpiękniejsza była maleńka panienka, stojąca pośrodku otwartej bramy zamkowej. Była tak samo wycięta z papieru, ale miała suknie z białego tiulu, a niebieska wstążeczka, spięta na ramieniu, tworzyła szal, ozdobiony złotymi cekinami, tak dużymi jak cała jej twarzyczka.

Panienka miała obie dłonie wyciągnięte przed siebie, gdyż była tancerką; jedną nóżkę podniosła wysoko w górę; żołnierz nie mógł jej wcale dojrzeć i myślał, że podobnie jak on, miała tylko jedną nogę.
- To byłaby żona w sam raz dla mnie - pomyślał żołnierz. - Ale jest tak wytworna, mieszka w zamku, a ja posiadam tylko pudełko i to wspólnie z dwudziestu pięcioma towarzyszami; nie jest to miejsce dla niej! Muszę się jednak z nią zaznajomić!

Potem położył się za tabakierą stojącą na stole; stamtąd mógł dobrze obejrzeć uroczą, maleńką damę, która wciąż, nie tracąc równowagi, stała na jednej nóżce.

Kiedy nadszedł wieczór, żołnierze wrócili do pudełka, a wszyscy ludzie w domu poszli spać. Teraz zabawki zaczęły się bawić w najrozmaitsze zabawy; w gości, w wojnę, w bal. Żołnierze brzęczeli w pudełku, bo chcieli się też zabawić, ale nie mogli podnieść pokrywki. Dziadek do orzechów zaczął fikać koziołki, rysik bawił się z tabliczką; był taki hałas, że kanarek obudził się i zaczął mówić, i to wierszem.

Jedynie ołowiany żołnierzyk i mała tancerka nie poruszyli się ze swoich miejsc. Ona stała na palcach jednej nóżki, z rękami wyciągniętymi przed siebie; on stał na jednej nodze i ani na chwilę nie odrywał od niej oczu.

Dwunasta godzina wybiła na zegarze i trach! Odskoczyła pokrywka tabakierki, ale w środku nie było tabaki, tylko maleńki, czarny diabełek; była to prawdziwie czarodziejska sztuka.
- Żołnierzu! - powiedział diabełek. - Czy nie chciałbyś lepiej zachować oczu dla siebie?

Ale żołnierz udawał, że nie słyszy.
- Porachujemy się jutro - powiedział diabełek.

Nazajutrz rano, kiedy dzieci wstały, postawiono żołnierza na oknie i nie wiadomo, czy diabełek to sprawił, czy przeciąg, dość że nagle okno otworzyło się i żołnierz spadł głową w dół z trzeciego piętra. Była to straszliwa jazda! Żołnierz podniósł w górę nogę i stanął na czapce, a bagnet jego utkwił pomiędzy brukowymi kamieniami.

Służąca i chłopczyk zaraz zeszli, by go odszukać, ale mimo że ledwie na niego nie nadepnęli, nie mogli go dojrzeć. Gdyby żołnierz zawołał:
- Tu jestem!

Znaleźliby go z pewnością, ale nie uważał za stosowne krzyczeć, był przecież w mundurze.

Zaczął padać deszcz, krople były coraz gęstsze, prawdziwa ulewa! Kiedy przestało padać, przyszło dwóch uliczników.
- Patrz no - powiedział jeden. - Tam leży ołowiany żołnierzyk! Niech się przejedzie łódką.

Podobne bajki

Wszystkie bajki na dobranoc ›

BajkiKołysankiPoradnikPobierzEnglish