Pasterz i wilk
Na motywach: Ezop
Janek pasie owce nad wioską i strasznie się nudzi, więc dla zabawy woła, że idzie wilk. Ludzie przybiegają raz i drugi, a chłopiec śmieje się z nich do rozpuku. Kiedy pewnego wieczoru wilk pojawia się naprawdę, nikt już nie wierzy jego wołaniu. Ciepła wersja bajki Ezopa o tym, że zaufanie wraca wolniej niż owce z lasu, ale jednak wraca.
Janek pasł owce na zielonym zboczu nad wioską, tam gdzie łąka dotykała ciemnego lasu. Słońce grzało, owce skubały trawę, a dzień ciągnął się długo i leniwie.
Nic się nie działo. Zupełnie nic. Owce beczały cichutko, trawa szumiała pod wiatrem, a pies Burek spał w cieniu jałowca z nosem na łapach.
Janek wyjął z kieszeni drewnianą fujarkę i zagrał kilka nut. Potem policzył owce. Potem znowu zagrał. Potem znowu policzył.
- Nudzi mi się, Burek - westchnął. - Nudzi mi się okropnie.
Pies machnął ogonem, nie otwierając nawet oczu.
Janek przypomniał sobie, co mówił mu gospodarz. Gdyby z lasu wyszedł wilk, chłopiec miał biec do wioski i wołać, a ludzie przyjdą z kijami i wilka przegonią.
I wtedy przyszedł mu do głowy pewien pomysł. Zerknął na las, w którym nie było nikogo, nabrał powietrza i pobiegł w dół zbocza.
- Wilk! Wilk! - krzyczał. - Wilk przy owcach!
W wiosce zrobiło się poruszenie. Ludzie rzucili to, co mieli w rękach, i pobiegli pod górę. Kroki dudniły po ścieżce, ktoś zgubił czapkę, ktoś wołał, żeby zaczekać.
Kiedy zdyszani wbiegli na łąkę, owce stały spokojnie, a Janek śmiał się tak, że aż trzymał się za brzuch.
- Nie ma żadnego wilka - powiedział. - Ale tak śmiesznie biegliście.
Ludzie popatrzyli po sobie i zeszli w dół bez słowa. Janek uznał, że to była najlepsza zabawa od tygodni.
Kilka dni później zrobił to samo. Znowu krzyczał, znowu przybiegli, tym razem wolniej, i znowu zastali spokojne owce i roześmianego chłopca.
Stary Michał, który przyszedł ostatni, oparł się na kiju i długo patrzył na Janka.
- Kto woła na niby, temu potem trudno uwierzyć - powiedział cicho. - Zapamiętaj to sobie.
Janek tylko wzruszył ramionami.
Minęło kilka dni. Pewnego wieczoru słońce schowało się za lasem, a po łące rozlały się długie cienie. Zrobiło się chłodno i bardzo cicho.



