Piotruś Pan
Na motywach: James Matthew Barrie
Pewnej nocy do pokoju Wendy, Johna i Michaela wlatuje przez okno chłopiec, który nigdy nie dorasta. Wendy przyszywa mu zgubiony cień, a wróżka Dzwoneczek posypuje dzieci złotym pyłkiem. Lecą do Nibylandii, poznają Zagubionych Chłopców i przechytrzają Kapitana Haka, który boi się tylko tykającego krokodyla. Na koniec wracają do mamy przez otwarte okno.
W Londynie, w wąskim domu z niebieskimi drzwiami, mieszkała rodzina Darlingów. Pan i pani Darling mieli troje dzieci: najstarszą Wendy, poważnego Johna i najmłodszego, malutkiego Michaela. Opiekowała się nimi Nana, wielka i łagodna psina, która co wieczór przynosiła dzieciom w pysku piżamy.
Co wieczór pani Darling siadała na brzegu łóżka i opowiadała bajki. Dzieci najbardziej lubiły te o Piotrusiu Panie, chłopcu, który nigdy nie dorasta i mieszka w Nibylandii, krainie wróżek, syren, piratów i zaczarowanych lasów.
Pewnej nocy, kiedy rodzice wyszli na przyjęcie, a dzieci spały, okno w pokoju dziecięcym cicho się otworzyło. Do środka wleciał chłopiec w ubraniu z zielonych liści, a za nim malutka, świecąca wróżka Dzwoneczek. Chłopiec zaglądał pod łóżka i do szuflad, bo zgubił tu kiedyś własny cień.
Wendy obudziła się i usiadła na łóżku.
- Kim jesteś? - szepnęła.
- Jestem Piotruś Pan - odpowiedział chłopiec. - Szukam mojego cienia. Uciekł mi i nie chce wrócić.
Wendy znalazła cień w szufladzie komody, wzięła igłę z nitką i przyszyła go Piotrusiowi do pięt. Piotruś był tak zachwycony, że zaczął skakać po całym pokoju, a cień skakał razem z nim.
Hałas obudził Johna i Michaela. Kiedy usłyszeli, kim jest gość, aż zapiszczeli z radości.
- Lećcie ze mną do Nibylandii! - zawołał Piotruś. - Wendy, będziesz opowiadać bajki Zagubionym Chłopcom. Nikt im jeszcze nigdy żadnej nie opowiedział.
- Ale my nie umiemy latać - zmartwił się Michael.
- Wystarczy pomyśleć o czymś wesołym - roześmiał się Piotruś. - I dodać odrobinę pyłku wróżek.
Dzwoneczek zatrzepotała skrzydełkami i posypała dzieci złotym pyłkiem. Wendy pomyślała o wakacjach nad morzem, John o pirackim statku, a Michael o wielkim kawałku tortu. I nagle wszyscy troje unieśli się nad podłogą. Wylecieli przez okno nad dachy Londynu, minęli wieżę z wielkim zegarem i pofrunęli w stronę gwiazd.
- Druga gwiazdka na prawo - wołał Piotruś - i prosto aż do rana!
Lecieli przez całą noc. O świcie zobaczyli pod sobą wyspę Nibylandię: zielone lasy, błękitną lagunę, w której pluskały się syreny, i zatokę, w której kołysał się czarny piracki statek.
Piotruś zaprowadził ich do swojego domu, ukrytego pod wielkim drzewem. Mieszkali tam Zagubieni Chłopcy, dzieci, które kiedyś wypadły z wózków, kiedy niania nie patrzyła, i trafiły do Nibylandii. Bardzo ucieszyli się na widok Wendy, a ona od razu zaczęła cerować im skarpetki i co wieczór opowiadała im bajki.



