Stoliczku, nakryj się!: okładka bajki

Stoliczku, nakryj się!

Od 5 lat · 10 min słuchania

Na motywach: Bracia Grimm

Pewien ojciec miał trzech synów i jedną kozę, która była całym dobytkiem rodziny. Psotna koza doprowadziła jednak do tego, że ojciec niesłusznie wygnał synów z domu. Każdy z braci wyruszył w świat i zdobył niezwykły przedmiot: czarodziejski stolik, osiołka sypiącego złotem i kij samobij. Po wielu przygodach bracia wrócili do domu, by wspólnie żyć w dostatku i radości.

🎧 Posłuchaj początku
Pierwsza minuta nagrania z aplikacji: lektorka, muzyka i efekty.

Pewien ojciec miał trzech synów i jedną kozę, która była całym dobytkiem rodziny, dlatego wszyscy bardzo troskliwie się nią opiekowali. Codziennie na kogoś innego przypadał obowiązek, żeby zaprowadzić kozę na pastwisko i dopilnować, by się najadła.

Pewnego dnia najstarszy z braci wziął kozę na postronek i poszedł z nią na łąkę koło kościoła, gdzie trawa była wyjątkowo bujna i smaczna. Gdy wracali, zapytał:

- Czy najadłaś się do syta, kozo?

- Mee, mee, tak objadłam się,
że źdźbła nawet nie tknę już,
najszczęśliwsza jestem z kóz!

Gdy przyszli do zagrody, ojciec zagadnął:

- Czy koza jest najedzona?

- Tak. Nawet gdyby została na pastwisku dłużej, nie tknęłaby ani źdźbła - odparł syn.

Poszedł ojciec do kozy, poklepał ją po tłustych bokach i mówi:

- Najadłaś się dzisiaj. To dobrze!

- Niee, niee, nie najadłam się!
Boki mi popuchły z głodu,
zaraz skoczę do ogrodu
i tam trawy najem się, mee!

Rozgniewał się ojciec, że syn go okłamał, wziął kij i wygnał najstarszego z domu.

Następnego dnia średni z braci wziął kozę na postronek i poszedł z nią na łąkę pod lasem, gdzie rosła i trawa, i koniczyna. Gdy wracali, zapytał:

- Czy najadłaś się do syta, kozo?

- Mee, mee, tak objadłam się,
że źdźbła nawet nie tknę już,
najszczęśliwsza jestem z kóz!

W zagrodzie ojciec spytał, czy koza się najadła, a chłopiec zapewnił, że tak. Lecz gdy ojciec ją poklepał, koza znów zawołała:

- Niee, niee, nie najadłam się!
Boki mi popuchły z głodu,
zaraz skoczę do ogrodu
i tam trawy najem się, mee!

I tak samo jak brata, ojciec wygnał z domu średniego syna.

Trzeciego dnia najmłodszy wziął kozę na postronek i poszedł na łąkę kowala, gdzie rosła trawa, koniczyna i mlecz. Ale i jego spotkało to samo, co starszych braci, bo psotna koza znów skłamała.

Czwartego dnia ojciec sam zaprowadził kozę nad staw, gdzie rosła najbujniejsza trawa w okolicy. Gdy wracali, zapytał:

- Czy najadłaś się do syta, kozo?

- Mee, mee, tak objadłam się,
że źdźbła nawet nie tknę już,
najszczęśliwsza jestem z kóz!

Zaprowadził ojciec kozę do szopy, poklepał ją i pochwalił. Wtedy koza zawołała:

- Niee, niee, nie najadłam się!
Boki mi popuchły z głodu,
zaraz skoczę do ogrodu
i tam trawy najem się, mee!

I ojciec zrozumiał, że to koza kłamała, a on niesprawiedliwie wygnał z domu wszystkich trzech synów.

Tymczasem każdy z braci poszedł w inną stronę. Najstarszy trafił do stolarza i nauczył się pięknie rzeźbić w drewnie, a gdy skończył naukę, dostał na drogę czarodziejski stolik. Wystarczyło zawołać:

- Stoliczku, nakryj się! - a już zapełniały go półmiski pełne jadła i dzbany z przednim napitkiem.

Ucieszył się chłopak i ruszył do domu.

- Wrócę do ojca - postanowił. - Kiedy pokażę mu ten stolik, na pewno nie będzie się już na mnie gniewał.

Podobne bajki

Wszystkie bajki na dobranoc ›

BajkiKołysankiPoradnikPobierzEnglish