Wesoły dudziarz Szwanda: okładka bajki

Wesoły dudziarz Szwanda

Od 5 lat · 7 min słuchania

Czeska baśń ludowa o wesołym grajku Szwandzie, który słynął z gry na dudach i z zamiłowania do kart. Pewnej nocy tajemniczy nieznajomy prowadzi go na dziwną biesiadę, gdzie za muzykę sypią się złote dukaty. O poranku okazuje się, że nie wszystko złoto, co się świeci. Bajka z nutą tajemnicy uczy dzieci, że prawdziwą wartość ma talent i dobre serce, a nie hazard. Ciepła, muzyczna opowieść na dobranoc.

🎧 Posłuchaj początku
Pierwsza minuta nagrania z aplikacji: lektorka, muzyka i efekty.

Żył sobie kiedyś w Czechach wesoły dudziarz nazwiskiem Szwanda. Uwielbiał towarzystwo i grę w karty. Grał na dudach tak długo, aż kufel się opróżnił, a przy kartach siedział tak długo, aż tracił wszystko, co zarobił graniem. Mimo to wszyscy go lubili, bo sypał żartami jak z rękawa.

Pewnego razu Szwanda grał na dudach podczas odpustu w Mokrzanach. Do północy uzbierał trochę srebrnych groszy. Gdy uznał, że dość już umilania życia innym, poszedł do gospody. Bawił się w gwarnej kompanii, aż poczuł ochotę, by zagrać w karty. Zaprosił kompanów do stolika, ale nikt nie chciał z nim usiąść.
- Nie to nie! - powiedział urażony, zapłacił i wyszedł z karczmy.

"Ruszam do Drażyc", mruczał sam do siebie. "Tam mieszka paru znajomych zawsze chętnych do gry. Hej ho, hej ho!" Podskoczył, strzelił palcami i ruszył w drogę.

Noc była jasna. Księżyc błyszczał na niebie jak rybie oko. Wkrótce Szwanda dotarł do rozstaju dróg. Przystanął i poczuł dreszcz na plecach, bo przy drodze majaczyła stara, uschła wierzba, a nad nią krążyły cztery czarne ptaki. I nagle wyrósł przed nim jakby spod ziemi wysoki nieznajomy w czarnym ubraniu, o bladej twarzy.
- A dokądże to tak późno, przyjacielu Szwando? - zapytał cicho.
- Idę do Drażyc, czarny panie.
- A nie chciałbyś trochę pograć na dudach i zarobić?
- Ech, właśnie dziś grałem cały dzień i wpadło mi parę groszy. Chcę je wydać na dobrą zabawę.
- Ja płacę czystym złotem! - rzekł nieznajomy i wyciągnął garść złotych dukatów.

Blask monet miał nad Szwandą wielką władzę. Gdy nieznajomy wyciągnął rękę, muzykant złapał ją i dał się poprowadzić. Nie wiedział, jak długo ani dokąd idą. Zapamiętał tylko, co szepnął mu przewodnik po drodze:
- Gdyby ktoś dał ci pieniądze, nie dziękuj innymi słowami niż: "Powodzenia, bracie!".

W końcu znaleźli się w izbie oświetlonej świecami. Przy stoliku siedziało trzech panów, podobnych do tajemniczego przewodnika. Przed każdym piętrzył się spory stos złotych monet.
- Bracia - odezwał się czarny przewodnik - przyprowadziłem Szwandę. To dudziarz znany jak kraj długi i szeroki. Zaraz nam zagra, a my będziemy się weselić.
- Świetnie! - zawołał jeden z panów.

Podobne bajki

Wszystkie bajki na dobranoc ›

BajkiKołysankiPoradnikPobierzEnglish