Złota Kaczka
Na motywach: Legenda polska
Józek, biedny uczeń szewca z Warszawy, w noc pełni księżyca odnajduje w podziemiach zamku Złotą Kaczkę. Dostaje sto dukatów i jeden warunek: do zachodu słońca ma je wydać wyłącznie na siebie. Jajecznica, nowe buty i teatr cieszą go jednak mniej, niż myślał. Ciepła wersja warszawskiej legendy o tym, że największa radość to ta, którą można się podzielić.
Dawno temu w Warszawie, w małym warsztacie przy wąskiej uliczce, pracował chłopiec o imieniu Józek. Był uczniem szewca. Od świtu do nocy przybijał podeszwy i szył cholewki, ale jego majster był bardzo skąpy. Dlatego Józek często chodził głodny, w połatanej kurtce i w dziurawych butach. Nie bez powodu mówi się, że szewc bez butów chodzi.
Pewnego dnia do warsztatu wpadł sąsiad z nowiną.
- Słyszeliście, panie majstrze? Ludzie gadają, że w podziemiach starego zamku Ostrogskich mieszka Złota Kaczka. Kto ją odnajdzie w noc pełni księżyca, ten dostanie od niej wielki skarb.
- Bajdy - mruknął majster i dalej przybijał podeszwę.
Ale Józek słuchał z otwartą buzią. Tej nocy długo nie mógł zasnąć na twardej ławie i myślał, jak zmieniłoby się jego życie, gdyby miał choć trochę pieniędzy.
Kiedy księżyc zrobił się okrągły jak talerz, Józek wymknął się z warsztatu. Przecisnął się przez kratę w piwnicznym okienku zamku i zszedł po śliskich schodach w dół. Było zimno i ciemno, a z sufitu kapała woda. Józek dodawał sobie odwagi. Kaczka to przecież ptak wodny, musi mieszkać tam, gdzie mokro.
Nagle usłyszał cichy plusk. Wszedł do wielkiej komnaty, a tam, na podziemnym jeziorku, pływała kaczka. Jej piórka świeciły jak złoto, tak jasno, że Józek musiał zmrużyć oczy. Kaczka zanurkowała, a gdy wypłynęła, na wodzie stała piękna królewna w złotej sukni.
- Kim jesteś i czego tu szukasz? - zapytała śpiewnym głosem.
- Jestem Józek, uczeń szewca. Ludzie mówią, że pilnujesz skarbu.
Królewna uśmiechnęła się tajemniczo i podała mu pękatą sakiewkę.
- Tu jest sto złotych dukatów. Jeśli wydasz je wszystkie do jutrzejszego zachodu słońca, dostaniesz skarb, który wystarczy ci na całe życie. Ale pamiętaj. Możesz je wydać tylko na siebie. Jeśli choć jedną monetę dasz komuś innemu, skarb przepadnie.
O świcie Józek pobiegł do karczmy. Zamówił jajecznicę z pięciu jaj, gorące kiełbaski i tyle chleba z masłem, ile tylko zdołał zjeść. Karczmarz patrzył podejrzliwie na obdartego chłopca, ale kiedy na stole błysnął złoty dukat, tylko się ukłonił.



